Kategorie
(Kot) Wszystkie wpisy tego autora Pozostałe artykuły

Dlaczego promowanie klonowanych beznadziejnych gier jest złe? Przykład dla opornych.

Klonowania gier nienawidzę, jak… HM, nie wiem, w każdym razie bardzo.
Napisałem poniższy przykład w pewnym wątku o grze, która najprawdopodobniej jest klonem, ale należy to jeszcze sprawdzić.
Dzielę się nim i tutaj, gdyby wątek zniknął z powyższego powodu:
Przykład dla opornych:
Znajdujesz sobie super dziewczynę, do tego stopnia i stwierdzasz, że chcesz z nią wziąć ślub i postanawiasz kupić pierścionek zaręczynowy.
Idziesz do jubilera na drugim końcu ulicy, oskarżonego kilka lat wcześniej o paserstwo.
Widzisz u niego w sklepie dokładnie taki sam pierścionek, jaki pokazano ostatnio w TV jako poszukiwany, skradziony z mieszkania pewnej młodej pary.
Podchodzisz do lady i słyszysz, że ktoś w kolejce powiedział, że wygląda dokładnie tak samo, a tamten był robiony na zamówienie, przez co jest unikalny.
Myślisz sobie, unikalny tym lepiej i kupujesz go, gdzie Jubiler mówi Ci, abyś nie przejmował się tym, co gadają w kolejce, bo nie jest to prawda, i on załatwił go od znajomego zajmującego się tworzeniem tego typu rzeczy, bo odkąd pokazano skradziony pierścionek w TV jest na niego faza, popyt, nazwij jak chcesz.
Wychodzisz uradowany. Obiecujesz dziewczynie, że następnego dnia będziesz miał dla niej dobrą informację i prezent.
O godzinie 7 rano wpada do Ciebie policja, z nakazem aresztowania, bo ktoś widział Cię na ulicy z tym kradzionym pierścionkiem.
Twoja dziewczyna dostaje od Ciebie dobrą informację, że siedzisz w areszcie śledczym i czekasz na przesłuchanie. Samobójczy gol! Yea!
Mówisz od kogo go kupiłeś. Okazuje się, że tamten nie miał żadnego kolegi od którego odkupił pomysł, tylko kolegę złodzieja, z którym sprzedawał kradzione rzeczy jako wyrobione na idealnie pasujące.
Oddajesz pierścionek, jubiler w tym czasie zostaje złapany, a ty tracisz reputację.
Tak samo jest z klonami, oraz ich udostępnianiem.
Niby się nie wie, a jednak można było sprawdzić…

Autor: Kot

Człowiek o konkretnych zainteresowaniach. Innymi tematami nie pogardzi, lubi rozmawiać praktycznie o wszystkim, więc chyba dlatego prowadzi owego bloga. Pisarz ze mnie marny, chociaż lubię często usiąść przed klawiaturą i wypowiedzieć się na jakiś konkretny temat w bardziej wyważonych słowach niż typowy język potoczny używany w rozmowach głosowych.

17 odpowiedzi na “Dlaczego promowanie klonowanych beznadziejnych gier jest złe? Przykład dla opornych.”

Ja tam cieszę się, że klonują takie gnioty jak ultra power i parodjują je w ten sposób. Już the road to rage jest ciekawsza i nie fajnie było by jakby ktoś to klonował. Ale poza tym jeśli gra jest nieciekawa typu ultra power czy the gate no to nie żal mi takiego developera. Bo nie dość, że za grę swoją żąda wielkiej sumy, to jeszcze gra jest nie warta grania. Przykład the gate vgstorm. Tyle ode mnie.

Ja powiem tak.
Na battle constant można psioczyć, ale czy to klon czy nie, i czy lubimy tą grę czy nie, fakt jest taki, że już przez ponad 3 lata się w to gra, i jest tam zawsze praktycznie ponad stó graczy, a kase trzepią nieźle, co o czymś świadczy.
Nie zmienia to faktu, że to może i jest klon, tylko, że jeżeli coś jest dobre, ulepszone, what ever, to ludzie będą to wspierali i tyle, więc nic nie zmienimy w tym przypadku

Fakt jest taki, że jak to testowałem 2 miesiące temu musiałem włączać tryb pacyfisty, bo na normalu ginąłem po kilku sekundach i to bez żadnego powodu. To chyba nie jest normalne.

Batalcha Constanta to flagowy, dostojny i chyba najlepszy przykłąd tego, jak do kurwy nędzy nie robić gry.
Gra ma zjebane wszystko to, co było zjebywalne.
Od administracji, przez graczy a na kompletnie niegrywalnej mechanice kończąc. Ale zacznijmy może od początku:
Batalcha Konstanta to nic innego jak shooter rozgrywany w trybie Sidescroller. Nie kurwa, zmazać!
Batalha Konstanta to nic innego jak klon Ultra Powera, wzbogacony o dodatkowe mechaniki czyniące rozgrywkę jeszcze gorszą. (tak lepiej).
Masz już zaczątek na recenzję xD.

A co do klonów, bo tak jakoś sobie przypomniałem o tym wpisie, jakoś nadal mnie twoje tłumaczenia nie przekonują. Bo jeżeli coś jest dobre, a rozgrywka jest płynna, to osobiście wisi mi to i powiewa, kto co, i jak zrobił. Ważne, że zrobił dobrą robotę, dzięki czemu mam sporą dawkę rozrywki 😉
To tak jak by zakazać puszczać dany rodzaj muzyki w radiu, bo inne już puszcza te same kawałki.

constant battle to jedna z gorszych gier, to akurat fakt mniejsza o to, czy to klon, czy nie

ee. w trybie pacyfisty jeszcze można było coś tam sensownego zrobić. Chociaż akurat szybko mi się to znudziło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *