Kategorie
(Kot) Wszystkie wpisy tego autora Pozostałe artykuły

Dlaczego promowanie klonowanych beznadziejnych gier jest złe? Przykład dla opornych.

Klonowania gier nienawidzę, jak… HM, nie wiem, w każdym razie bardzo.
Napisałem poniższy przykład w pewnym wątku o grze, która najprawdopodobniej jest klonem, ale należy to jeszcze sprawdzić.
Dzielę się nim i tutaj, gdyby wątek zniknął z powyższego powodu:
Przykład dla opornych:
Znajdujesz sobie super dziewczynę, do tego stopnia i stwierdzasz, że chcesz z nią wziąć ślub i postanawiasz kupić pierścionek zaręczynowy.
Idziesz do jubilera na drugim końcu ulicy, oskarżonego kilka lat wcześniej o paserstwo.
Widzisz u niego w sklepie dokładnie taki sam pierścionek, jaki pokazano ostatnio w TV jako poszukiwany, skradziony z mieszkania pewnej młodej pary.
Podchodzisz do lady i słyszysz, że ktoś w kolejce powiedział, że wygląda dokładnie tak samo, a tamten był robiony na zamówienie, przez co jest unikalny.
Myślisz sobie, unikalny tym lepiej i kupujesz go, gdzie Jubiler mówi Ci, abyś nie przejmował się tym, co gadają w kolejce, bo nie jest to prawda, i on załatwił go od znajomego zajmującego się tworzeniem tego typu rzeczy, bo odkąd pokazano skradziony pierścionek w TV jest na niego faza, popyt, nazwij jak chcesz.
Wychodzisz uradowany. Obiecujesz dziewczynie, że następnego dnia będziesz miał dla niej dobrą informację i prezent.
O godzinie 7 rano wpada do Ciebie policja, z nakazem aresztowania, bo ktoś widział Cię na ulicy z tym kradzionym pierścionkiem.
Twoja dziewczyna dostaje od Ciebie dobrą informację, że siedzisz w areszcie śledczym i czekasz na przesłuchanie. Samobójczy gol! Yea!
Mówisz od kogo go kupiłeś. Okazuje się, że tamten nie miał żadnego kolegi od którego odkupił pomysł, tylko kolegę złodzieja, z którym sprzedawał kradzione rzeczy jako wyrobione na idealnie pasujące.
Oddajesz pierścionek, jubiler w tym czasie zostaje złapany, a ty tracisz reputację.
Tak samo jest z klonami, oraz ich udostępnianiem.
Niby się nie wie, a jednak można było sprawdzić…

Kategorie
(Kot) Wszystkie wpisy tego autora Pozostałe artykuły

Co mi nie pasuje w Chińskich grach audio?

Wpis z bloga http://kociemiejsce.cf z roku 2019:
Przede wszystkim informuję, że to tylko moja prywatna opinia.
Od razu zastrzegam, że nie mam nic do deweloperów tych gier, a nawet cieszę się, że powstają nowe pozycje.
Wiele osób bardzo jara się nowymi produkcjami z krajów kwitnącego… Nie wiem jak to leciało, więc uznajmy, że ogona. Tylko, czy jest czym?
Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.
Czemu nie po Naszemu?
Przede wszystkim podstawowym problemem jest język gier. Forum audiogames.net wrze, gdy zostanie wydana jakaś nowa produkcja, mimo braku angielskiej wersji.
Wiem i pamiętam o tym, że są narzędzia do tłumaczenia, a niektóre z gier umożliwiają kopiowanie tekstu.
Lecz czy o to Nam chodzi? Granie w ten sposób zamiast sprawiać przyjemność, mnie po prostu męczy.
Algorytmy automatycznego tłumaczenia z roku na rok stają się lepsze, lecz mimo tego często muszę domyślać się co producent miał na myśli.
Brak wsparcia dla NVDA również robi swoje, ale tego brakuje czasem nawet tytułom z Europy, dlatego to niezbyt dobry argument.
Interface:
Często możemy spotkać udziwnienia i zupełnie wcześniej Nam nieznane przekombinowane menu zamiast standardowego prostego wyglądu.
Interface powinien być łatwy, oraz przyjazny dla użytkownika.
Za przykład weźmy nową grę Dreamland. Po uruchomieniu odezwał sie do mnie głos literujący angielskim alfabetem w 8khz treść komunikatu, której nie mogłem nawet zatrzymać. Gdybym nie został poinformowany, że aby przeczytać komunikat w cywilizowany dla mnie sposób należy nacisnąć ctrl+c aby go skopiować, moja przygoda zakończyła by się już w tedy.
Niektóre nawet proste gry wykrywają używany czytnik ekranu. Ta niestety pomimo zaawansowania tego nie robi. W menu nie ma ustawień syntezy i gdybym znów nie zasięgnął informacji o skrócie klawiszowym, nic bym nie zmienił. Uważam, że to jedna z ważniejszych opcji, która powinna być widoczna i łatwo dostępna.
Aby zatwierdzić używamy strzałki w górę, aby zrezygnować w dół. Pierwszy raz się z tym spotkałem.
Zostawmy jednak Dream land. Gdy uda mi się zarejestrować i pograć za pewne napiszę tu jakąś pseudo recenzję.
Jak widać Chińskie gry są toporne. Po prostu ciężko je ogarnąć nawet od strony interface.
Im dalej w las?
Podejmowałem próby grania w kilka tytułów z tego kraju i praktycznie zawsze kończyło się to niepowodzeniem.
Powszechną wadą tych gier jest brak pełnego udźwiękowienia. W produkcjach z Europy drzwi, postacie, elementy pomieszczenia mają zazwyczaj dźwięk.
Weźmy inny tytuł, tym razem Battle of armagedon. Ciężko jest mi w to grać.
Pomimo ciekawej fabuły i chęci zatrzymałem się niezbyt daleko od początku rozgrywki. Niestety prawie nic nie ma tam dźwięku, i aby coś znaleźć należy eksplorować pomieszczenia krok po kroku.
Ktoś mówił kiedyś o grze, w której z uwagi na duże mapy i brak dźwięków używał jedynie automatycznej nawigacji.
Podsumowanie:
Niektórzy nie rozumieli mojego poglądu. Dzięki temu wpisowi stanie się to zapewne łatwiejsze.
Gra nie powinna frustrować i utrudniać na wszelkie sposoby. Powinna pozwalać czerpać rozrywkę z wykonywania misji etc.
Udźwiękowienie gry audio oraz przejrzysty interface to podstawa.
Oczywiście nie mówię też, żeby gry były ekstremalnie łatwe. Gra może być trudna, ale w dobrym tego słowa znaczeniu, dając graczowi poczucie wyzwania i równocześnie zawierać dużo dźwięków.
Przykładem dobrze zrobionej trudnej gry audio jest chociażby Bokurano od Jukia. Są dźwięki, są misje i jest poziom trudności chodź to już tytuł Japoński czy nasze europejskie Acheroes call.